---
---

Imię: Ten wdzięczny kawaler nosi imię Mateo, choć nie takie zostało mu nadane przez rodziców.
[Oprócz formy Mati tolerowane są dowolne zdrobnienia.]
Wiek: Niedługo będzie kończył cztery latka.
Data urodzenia: 30 lutego
Płeć: Basior jak się patrzy.
Orientacja: Heteroseksualny.
Stanowisko: Kiedyś pełnił rolę egzorcysty, której jednak nie dane mu jest objąć w tej watasze. Z powodu niezdecydowania trafił na stołek opiekuna szczeniąt.
Opis osobowości: Kiedyś Mateo był małą kupką czarnej sierści, strachliwą i zamkniętą w sobie, a na dodatek z zaburzeniami tożsamości. Potem, dzięki wpływom otoczenia, rozwinął się niczym pączek róży w odważnego, radosnego młodego wilka, z kochającą rodziną i wielkimi marzeniami.
Ale po co tyle gadać o przeszłości?
To był huragan, który zmienił wszystko. Zerwał nie tylko kilka klepek z dachów czy gałęzi z drzew, ale coś cenniejszego. Nić życia. Życia, które było ze wszystkich czarnemu najbliższe. To pozostawiło pierwszą rysę; pozbierałby się, gdyby po powrocie zastał choćby swoją najlepszą przyjaciółkę. Jednak tak się nie stało, a tak gwałtowna utrata dwóch bliskich osób sprawiła, że już nigdy miał się nie stać taki, jak dawniej. Z dnia na dzień... nie, nie wpadł w depresję, na to było już zbyt późno. Kiedy życie zabiera ci wszystko, czasem jedyne, co możesz zrobić, to śmiać się. W tym przypadku się sprawdziło. Mateo jest pogodnym wilkiem, ale w zakrzywieniu jego uśmiechu, w jego wyblakłych oczach kryje się coś co najmniej niepokojącego. Obłęd uwydatnia jego charyzmę, gdyby nie lekki ton, jakim podejmuje nawet tematy śmierci czy cierpienia, można by czasem zapomnieć o jego szaleństwie. Wiecznie błąkający się po pysku uśmiech nie jest tylko maską; Mateo może spędzić wiele godzin na wychwalaniu piękna tego świata. Jednak fakt, że w jego mniemaniu życie pozagrobowe jest prawdopodobnie jeszcze świetniejsze i całkowity brak oporów przed odejściem często budzi przerażenie. Basior pozbawiony jest krytycyzmu co do własnych działań i brak mu moralności; o ile dawniej brzydził się okrucieństwem, teraz mu ono nie przeszkadza, nawet, jeśli zastosowano by je na nim samym. Kwestia własnego (jak i innych) życia spotyka się z jego obojętnością, choć może wykazywać pewne odruchy obronne w stosunku do członków rodziny. Przez analogię do przypadku śmierci innej bliskiej osoby uważa, i jest tego całkowicie pewien, że jego przyjaciółka, która kiedyś wywędrowała z domu w poszukiwaniu pomocy, nie żyje. Gdy ktoś próbuje to negować, może się nawet stać agresywny, a taka sytuacja stanowi w jego przypadku prawdziwy ewenement. Jeśli spotkasz Mateo, prawdopodobnie spojrzy na ciebie z perfekcyjnie odmierzoną dozą zainteresowania - "Tak? O co chodzi?". Pamiętaj wtedy, że nie jest to osoba zdrowa psychicznie. Nie dopuszczaj do klifów ani szubienic.
Nie to, że chce się zabić. Jemu jest po prostu idealnie wszystko jedno.
Opis zewnętrzny: Jeżeli spotkasz Mateosia, to przygotuj się na to, że będziesz musiał nieco zadrzeć swój pyszczek do góry, bowiem ten basior nie należy do najniższych. Smukła sylwetka zapewnia mu zwinność, jednak nie ma co na nim wypatrywać nadzwyczajnej masy mięśniowej - nie znalazł upodobania w ćwiczeniach fizycznych. Futro odznacza się ładną, czarną barwą, która gdzieniegdzie przechodzi w kolor ciemnoczekoladowy. Niegdyś jego oczy i łapy błyszczały bursztynowym światłem - teraz stópki są tak samo czarne, jak reszta ciała, a w pobladłych oczach, choć spoglądających z zainteresowaniem, próżno szukać dawnej ikry.
Żywioł: Materia, energia.
Moce:
*wytwarzanie małych kulek światła i energii,
*sprawianie, że inne istoty zobaczą gwiazdki przed oczami,
*urok osobisty,
*może wytwarzać i kształtować różne przedmioty siłą woli, aczkolwiek jest to wyczerpujące,
*pakowanie większej ilości rzeczy do walizki, niż powinno to być możliwe,
*mistrzostwo w wykonywaniu robótek ręcznych,
*wywoływanie niewielkich wyładowań atmosferycznych,
*pobieranie energii od innych stworzeń, a także przekazywanie jej (w niewielkim zakresie; nie opanował tego zbyt dobrze).
Ze względu na wydarzenia z przeszłości nie może aktualnie używać mocy związanych z żywiołem energii.
Zainteresowania: Och, Mateoś interesuje się wszystkim, co tylko ujrzą jego oczy. Szczególnie upodobał sobie rozpływanie się w zachwytach nad najdrobniejszymi detalami przyrody wokół niego. Podejmie rozmowę na każdy temat, nie okazując znużenia nawet po wielu godzinach.
Marzenie: Marzenia? Może wydawać się to dziwne, jednak ten, zdawałoby się, wiecznie rozkojarzony osobnik nie ma w swoim życiu żadnego wielkiego celu. Kocha piękno, dla niego dałby się poszatkować (i to dosłownie), ale ma to nikły wpływ na ogół jego działań.
Zauroczenia: Ach, kiedyś to było.... Na chwilę obecną żadna.
Przyjaciele: Oprócz świstaka Bobsleja, z którym niefortunnie został rozdzielony, nie ma nikogo, którego nazwałby tym mianem.
Rodzina: Całkiem spora. Pomijając już słabo poznaną rodzinkę zamieszkującą australijskie stepy, a także stadko kolczatek pomieszkujące w równie australijskiej kotlince - został jako zapłakany szczeniaczek adoptowany przez waderę o imieniu Luna. Później dorobił się jeszcze "tatusia" imieniem Kagekao oraz piątki rodzeństwa - Kalli, Temmie, Nico, Rena i Tobiasa. Kocha ich wszystkich (ojca może trochę mniej), ale los jakiś czas temu zabrał go od tej gromadki. Ma nadzieję, że wszystko u nich w porządku.
Historia: Cóż, dzieje tego pana są dość długie i skomplikowane. Urodził się on bowiem w odległym wyspiarskim kraju - Australii. Mógłby wieść tam spokojne życie, gdyby nie to, że spowodowany starym zabobonem watahowy plebs niemalże przeprowadził zamach na jego życie. Ostatecznie zażądano, by czarny (oczywiście, że w takim razie diabeł!) szczeniak wrzucony został do Dołu Śmierci, na którego dnie miał szczeznąć. Tak się jednak nie stało, a dzieciaka uratowała grupka żyjących w dole kolczatek. Mateo, który prawdopodobnie to od nich otrzymał swe obecne imię, wychowywał się w przekonaniu, że jest jednym z kolczastych stworków. Tutaj też jego losy mogły potoczyć się zupełnie inaczej, ale niestety (a może i stety) któregoś dnia miał miejsce pewien incydent. Nieuważnie bawiący się szczeniak nabił się na kolce swych przybranych braci, a w wyniku działania zawartej w nich trucizny stracił przytomność. W tym miejscu następuje pewna luka - nikt nie wie, w jaki sposób Mateo trafił na kontynent, na którym znajduje się obecnie. Wiadomo jednak, że szczęśliwie los rzucił go na tereny pewnej watahy, gdzie po wielu perypetiach znalazł przyjaciół (jednego później zjadła Mździungwa i dziś nawiedza czasem basiora w najmniej odpowiednich momentach), rodzinę (razem spalili las), a potem nawet prawie dziewczynę, tylko że podczas długiej i męczącej wycieczki do swoich korzeni - Australii, jeśli ktoś nie uważał - zgubiła się ona podczas burzy, a że życie nie jest usłane różami, to na dodatek zginęła. Następnie podłamany wrócił do domu, gdzie chciał znaleźć ukojenie - na próżno jednak, gdyż rodzina przywitała go zatrważającą wieścią: jego najlepsza przyjaciółka opętana przez demona wyruszyła w nieznanym kierunku i słuch po niej zaginął. To właśnie wtedy Mateo przestał się smucić, a nawiedziła go jakaś dziwna choroba psychiczna, z którą żyje po dziś dzień.
Inne zdjęcia: Jakoś nigdy nie kręciło go pozowanie, więc nie posiada takowych.
Autor: kotik [Hw]
Imię: Nokturn. Wilk bardzo je lubi pomimo problemów z jego odmianą.
[Noks – tak zwracali się do niego bracia i przyjaciele. Woli jednak, aby zwyczajni znajomi nazywali go pełnym imieniem.]
Wiek: 4 lata
Data urodzenia: 13 grudnia
Płeć: basior
Orientacja: heteroseksualny
Stanowisko: chirurg
Opis osobowości: Pozorna oaza spokoju na czterech łapach z idealistycznym podejściem do życia? Spotkałeś Nokturn. Wilk ten – zdystansowany i skryty – przy innych zawsze zasłania się maską opanowania, skrywając emocje i wewnętrzny niepokój. Stara się łagodzić konflikty i unikać kłótni, a jego niechęć do rozlewu krwi jest tak duża, że znalazł się na granicy przejścia na wegetarianizm. Cechuje go niezwykła wręcz empatia i wrażliwość, przez co traktuje wszystko osobiście. Często ma problem z oderwaniem się od negatywnych emocji i samokrytycznych myśli, w towarzystwie czuje się obserwowany i oceniany, a wszelki przejaw krytyki bardzo przeżywa. Nie czuje się komfortowo w grupach i sytuacjach, gdy dociera do niego zbyt wiele bodźców. Potrzebuje dużej ilości czasu w samotności, kiedy może się wyciszyć i uspokoić myśli. Ratunkiem i oderwaniem od rzeczywistości stała się dla niego muzyka – i tutaj właśnie możemy przejść do pozytywniejszych stron jego charakteru.
Chęć do tworzenia i pomysłowość sprawiły, że Nokturn ma swoim koncie kilkadziesiąt, jeśli nie więcej autorskich piosenek. Komponowanie i śpiewanie przynosi mu radość, pozwalając jakoś przetrwać w tym świecie. Chętnie podaje innym pomocną łapę, jeśli akurat nie ma paskudnego nastroju bądź nie boli go głowa; opanował też umiejętność cieszenia się szczęściem innych oraz odczuwania radości z powodu drobiazgów. Jest spostrzegawczy i z łatwością wychwytuje zmiany w otoczeniu, nawet te subtelne. Brak problemów w stawianiu się w miejscu innych pomaga mu w zrozumieniu ich posunięć i reakcji. Dobrze rozwinęła się u niego intuicja, na której podszepty często się zdaje – i nierzadko wychodzi mu to na dobre. Nie ocenia książek po okładce – wpierw stara się poznać danego osobnika (i dostrzec w nim dobro, jak to idealista), nim wyrobi sobie o nim opinię. Jest tolerancyjny i ma gdzieś, kim ktoś jest, póki zachowuje się w porządku wobec siebie i otoczenia. Pomimo wrażliwości na krytykę, czasami sam rzuca jakiś żarcik na swój temat. O innych rzadko wypowiada się negatywnie, szczególnie twarzą w twarz – wyjątki musiały naprawdę go skrzywdzić. Kieruje się własnymi zasadami, poczuciem moralności i hierarchią wartości, właśnie na ich podstawie buduje swoją lojalność.
I na koniec – najważniejsze. Chociaż Nokturn podchodzi do wszystkich po przyjacielsku, potrzeba trochę czasu, aby zaufał jakiemuś wilkowi i otworzył się przed nim. Z rozwagą dobiera swoich przyjaciół, wybierając osoby, przy których czuje się komfortowo. W relacjach zwraca uwagę na ich jakość, a nie ilość.
Opis zewnętrzny: Gęste, brązowe futro pokrywa nieco wychudzone ciało Nokturnu, wilka nieco niższego od przeciętnego basiora. Białe skarpety zdobią jego wszystkie cztery łapy, a nietypowa, lodowato błękitna barwa tęczówek nadaje spojrzeniu wilka przenikliwości. Jest rozpoznawalny z daleka dzięki pokrytej bliznami, nieco krzywej tylnej łapie, ograniczającej jego sprawność ruchową.
Żywioł: dźwięk, umysł
Moce:
• Audiokineza – Nokturn z dumą może stwierdzić, że potrafi panować nad dźwiękiem. Zakres tej umiejętności jest dość szeroki. Przykładowo, Noks umie dostosowywać dźwięki otoczenia do własnych potrzeb, tworząc w ten sposób podkład do piosenki. Może użyć tej mocy również do obrony, wytwarzając złowróżbne szepty bądź odcinając przeciwnika od jakichkolwiek odgłosów – innymi słowy sprawiając, że ogłuchnie na jakiś czas. Ku swojemu niezadowoleniu, sam nie potrafi pozbawić się słuchu.
• Hipnoza – Nokturn jest w stanie wpływać na innych za pomocą swojego głosu. Nadal nie panuje całkowicie nad tą mocą, z czego czasami wynikają niezbyt przyjemne rzeczy.
• Nokturn właściwie od urodzenia charakteryzuje odporność na czytanie w myślach, większość iluzji i większość prób manipulacji jego umysłem. Odparcie mentalnego ataku kończy się zwykle bólem głowy.
Zainteresowania: Poza dość oczywistym zainteresowaniem medycyną i ziołolecznictwem, Nokturn uwielbia śpiewać. Zwykle robi to, gdy jest sam, jednakże łatwo jest usłyszeć go nucącego pod nosem. Uwielbia też pisać piosenki i komponować do nich muzykę. Opanował kilka języków i dalej rozwija się w tym kierunku. Chętnie przebywa nad wodą, lubi niezapominajki i gwieździste noce, a śnieg zawsze wywołuje uśmiech na jego pysku.
Marzenie: Pragnienia Nokturnu? Wykorzystywanie swoich umiejętności do pomocy innym, odnalezienie pokrewnej duszy i źródła szczęścia. Ma również jedno wielkie, nieco ironiczne marzenie, o którym dotąd słyszało jedynie jego dwoje przyjaciół – Noks chciałby wystąpić kiedyś na koncercie.
Zauroczenie: Na razie nikt nie wpadł Nokturnowi w oko. Należy on raczej do wilków, które zakochują się dopiero po dłuższej znajomości.
Przyjaciele: W tej watasze nie posiada jeszcze nikogo takiego.
Rodzina:
• matka Chanson
• ojciec Malcolm
• bracia Cantus i Menuet
Historia: Historia Nokturnu to zwyczajna opowieść pisana przez życie, pełna blasków i cieni. Jako szczeniak Noks był niezwykle nieśmiały, jednakże udało mu się znaleźć przyjaciela imieniem Hades. Oba szczeniaki spędzały ze sobą całe dnie, aż do pewnej pamiętnej nocy, gdy obaj mieli niecałe dwa lata. Nad terenami ich watahy dość niespodziewanie rozpętała się olbrzymia burza i wichura. Pech chciał, że Nokturn i Hades przebywali akurat poza domem. Gdy młode basiory pędziły do domu, chcąc jak najszybciej schować się przed szalejącą pogodą, zwaliło się na nich drzewo. Nokturn wyszedł z wypadku z połamaną w kilku miejscach tylną łapą, jednakże Hades nie miał nawet tyle szczęścia.
Brak przyjaciela i sprawnej łapy przytłoczył Nokturn, sprawiając, że wilk czuł się zagubiony, bez swojego miejsca na tym świecie. Młody basior stał się płochliwy i nerwowy, a ukojenie znalazł dopiero w zacisznej jaskini głównego medyka watahy. Wkrótce zaczął uczyć się, jak opatrywać rany, leczyć choroby i zajmować się nowonarodzonymi szczeniętami. Minął rok, a Noks wyszedł na prostą, odzyskując dawny entuzjazm i poczucie szczęścia oraz zyskując lekarskie umiejętności.
A potem się zakochał. Eadlyn, piękną wilczycę o kremowym futrze, poznał lepiej niedługo po swoim wypadku. Zaprzyjaźnili się, a Nokturn, na swoje nieszczęście, po pewnym czasie zaczął czuć do wadery coś więcej. Nim jednak zdobył się na wyznanie swojego uczucia, Eadlyn znalazła sobie partnera. Nokturn wiedział, że teraz przyjaciółka nie będzie miała dla niego już tyle czasu. Opuścił swoją watahę tuż po jej ślubie, pragnąc znaleźć miejsce, gdzie będzie mu dane wykorzystać swoje umiejętności i może, kto wie, spełnić swoje marzenia.
Po trzech miesiącach wędrówki napotkał rozwijające się stado Laurentis i postanowił dołączyć.
Inne zdjęcia: ---
Autor: Heroica - howrse
Imię: Kaze
[Właściwie bez różnicy mu jak inni go nazywają.]
Wiek: 5 lat
Data urodzenia: 16 listopada
Płeć: Basior
Orientacja: Biseksualny
Stanowisko: Obrońca
Opis osobowości: Na pierwszy rzut oka Kaze jest sympatycznym i towarzyskim wilkiem. I właściwie nie jest to tak do końca dalekie od prawdy. Basior ten jest miły i często chętny do pomocy nawet w najdrobniejszej sprawie. Zwykle spełnia prośby innych, bez choćby zawahania o ile te nie odbijają się na nim jakoś szczególnie negatywnie. Potrafi postawić siebie przed innymi, ale zdaje sobie sprawę, że wszystko ma swoje granice. Kaze lubi rozmawiać, choćby o głupotach. Nie przeszkadza mu jednocześnie spędzenie czasu w ciszy lub nawet samemu, każdy musi bowiem czasem naładować baterie. Samiec dość łatwo ekscytuje się nowymi rzeczami, zwyczajnie ciekawi go świat i to, czego jeszcze można się o nim dowiedzieć lub zobaczyć. Choć wilk potrafi spędzić godziny na rozmowie z kimś, to rzadko mówi o sobie. Wynika to z pewnego wydarzenia, jakie miało miejsce w przeszłości, które nie pozwala mu do końca zaufać innym. Pomimo tego dość ekstrawertycznego charakteru nie jest jakoś szczególnie nachalny, rozumie i akceptuje to, że ktoś może zwyczajnie nie chcieć z nim rozmawiać czy też spędzać czasu. Czasem nie zastanawia się nad tym, co mówi i wypowiada wszystko, co mu ślina na język przyniesie, z tego powodu niektórzy czasem biorą go za głupca. Zdarza mu się też czasem mówić do siebie, nawet w obecności innych. Kaze bywa też nieco przewrażliwiony na punkcie swojego futra. Lubi, gdy jest ono czyste i czuje się dość niekomfortowo, gdy jest inaczej. Samiec z reguły unika wszystkiego, co mogłoby wybrudzić jego sierść, a największą karą prawdopodobnie byłby dla niego przymus wykąpania się w błocie lub czymś podobnym.
Opis zewnętrzny: Basior średniego wzrostu i dość przeciętnej budowy. Pod tym względem nie wyróżnia się jakoś szczególnie na tle innych. Wilk wyróżnia się natomiast dość silnymi mięśniami skrzydeł, w przypadku obu par. Wynika to głównie z tego, że Kaze sporą część czasu spędza w powietrzu. Futro basiora jest miękkie w dotyku a przy tym dość krótkie, nie licząc oczywiście nieco dłuższej sierści na karku oraz puchatego ogona. Basior jest w przeważającej części biały, wyjątek stanowią tu uszy oraz wierzchnia powierzchnia skrzydeł w kolorze beżowym. Oczy basiora mają barwę błękitną.
Żywioł: Powietrze
Moce:
~ Potrafi wywoływać tornada.
~ Może wytworzyć wiaterek, który jest w stanie natychmiastowo pomóc w gojeniu się ran. (Nie działa w przypadku poważnych obrażeń wewnętrznych.)
Zainteresowania: Kaze uwielbia spędzać czas, latając. Nie tylko ze względu na uczucie wolności, jakie mu to daje, ale także ze względu na to, co dzięki temu jest w stanie zobaczyć. Choć zwykle basior jest dość aktywny, to lubi też spędzać czas na wylegiwaniu się w promieniach słońca.
Marzenie: Właściwie to nic wielkiego, dla niego samego ma to jednak wielkie znaczenie. Chciałby po prostu się wpasować. Wie, że nie ma sposobu, aby przypodobać się wszystkim, ale chciałby, chociaż mieć grupkę najbliższych przyjaciół.
Zauroczenie: Nope
Przyjaciele: Nie zna nikogo na tyle dobrze aby móc nazwać go przyjacielem.
Rodzina: Można by długo wymieniać. Jedyna istotną sprawą zdaje się jednak to, że oboje jego rodziców nie żyje. Jeden ze starszych braci także dokończył swego żywota, reszta rozeszła się po świecie. Jedynymi wartymi wyróżnienia członkami jego rodziny jest starszy brat Mike oraz siostra bliźniaczka Sunny.
Historia: Już od momentu narodzin Kaze i Sunny byli bardzo blisko siebie jak to bliźniaki. Byli niemal nierozłączni a do tego bardzo do siebie podobni. Rodzeństwo już od samego początku odstawało nieco na tle watahy. Nie było tam bowiem wielu wilków ze skrzydłami, a bliźniaki były pierwszymi narodzonymi z nimi szczeniętami, jakie kiedykolwiek widziała wataha. Nie przeszkodziło to jednak wilczkom w zaprzyjaźnieniu się z rówieśnikami. No, a przynajmniej tak się na początku wydawało. Sytuacja zmieniła się niemal diametralnie, gdy szczeniaki skończyły 8 miesięcy. W tym bowiem wieku u Kaze zaczęła wyrastać druga para skrzydeł. Wielu z jego tak zwanych "przyjaciół" zaczęło na niego krzywo patrzeć i zwyczajnie się od niego odwrócili. Na szczęście szczeniak wciąż miał swoją siostrę oraz resztę rodziny. Po pierwszych kryzysach życie młodego basiora wróciło mniej więcej do normy. No może poza tym, że nie zadawał się już z większością znajomych z dzieciństwa. Gdy samiec skończył jakieś 3 lata, poznał nowego wilka, spoza watahy. Ten zdawał się nie zwracać uwagi na jego odmienność i chętnie spędzał czas z Kaze. Samiec po raz kolejny uwierzył, że może mieć prawdziwego przyjaciela. Niestety, po jakiejś półrocznej znajomości okazało się, że nowy wilk był szpiegiem. Zadawał się z Kaze tylko po to, by uzyskać jak najwięcej informacji a tym samym zyskać przewagę podczas ataku. Ataku, w którym zginęli oboje z rodziców Kaze. Rodzeństwo wspólnie zdecydowało, że to najwyższy czas, aby każde z nich znalazło sobie własne miejsce. Rozstanie ze swoją bliźniaczką nie było dla wilka łatwe, dawało mu jednak też szansę na nowy początek. Basior wyruszył więc przed siebie. Wędrówka dała mu możliwość doświadczenia niesamowitej liczby rzeczy. Czegoś, czego nigdy by nie zrobił lub zobaczył, gdyby został w starym domu. Po około półtorarocznej podróży Kaze zapragnął jednak odpocząć. Przestał gnać przed siebie i zaczął szukać watahy, w której mógłby zostać. Nowego miejsca, które mógłby nazwać domem i wilki, które mógłby nazwać przyjaciółmi. Wtedy właśnie los postawił na jego drodze Watahę Kresu.
Inne zdjęcia: -
Autor: anako (howrse/doggi)
Imię: Eli
[Blueberry, Blue, Elenka, Lenka, Eliś, El, Eliaszek (rzadziej)]
Wiek: 2 lata
Data urodzenia: 29 lutego
Płeć: Basior
Orientacja: Nigdy nie zakochał się w basiorze. Raczej Hetero
Stanowisko: Pediatra
Opis osobowości: Blue jest typem rozgadanego myśliciela. A może raczej śmiałego? W każdym razie jest otwarty. Rzadko kiedy cię okłamie, a kontakty z innymi wilkami sprawiają mu nie lada przyjemność. Uwielbia wymieniać opinie z innymi i słuchać o nich, o ich życiu... Nie obraź się, jeśli ci przerwie. Zapewne zaraz cię za to przeprosi, a po pierwszym wtrąceniu będziesz miał spokój do co najmniej miesiąca, bo ta futrzana kulka będzie się pilnować, żeby nie sprawić ci nieprzyjemności. Nauczył się zaczepiać mało rozmowne, czy też zwyczajnie nieśmiałe szczeniaki i spędzać z nimi czas, w ten sposób zyskiwał ich sympatię, postanowił stosować to także wśród dorosłych. El dopasuje się do ciebie i tego, co ty chcesz robić. Mimo że ta gaduła ciągle coś opowiada, to rzadko kiedy zdobędzie się na totalną szczerość. Możesz podbijać do niego z problemami i nie raz uzyskać rozwiązanie, ale nie zagwarantuję ci, że on także nie ma jakichś zmartwień a nawet, jeśli ma, to raczej nie da tego po sobie poznać. Jest ufny i cierpliwy, potrafi się dogadać z praktycznie każdym szczeniakiem. Oh, i kochliwy z niego wilczek! Ma ogromne serduszko i znajdzie się w nim miejsce dla wielu osób, chociaż w najmniej odpowiednim momencie, zwykle dopadają go wątpliwości. Martwi się, że jego miłość może wyglądać jak ta jego rodziców. Hm... Kiedy jest wesoły to się uśmiecha i bez tej wykrzywionej w akcie szczęścia mordeczki będziesz mógł zobaczyć go na prawdę nieczęsto. Chyba że akurat się zamyśli, ale wtedy go nie zobaczysz. Po prostu się schowa, wtopi w cień. Niestety, jak każdy, Elenka odczuwa też smutek i złość. Będzie starał się wtedy trzymać na sporą odległość, bo w złym humorze potrafi być bardzo nieprzyjemny.
Opis zewnętrzny: Eli jest przeciętnego wzrostu i wagi (no, może trochę wysoki jest, ale nie jakoś bardzo), czarnym basiorem ze skrzydłami. Posiada on bardzo jasne, niebieskie, świecące oczy, które, w zależności od jego nastroju, emanują ciepłem i miłością, bądź przenikliwym chłodem, od którego robi się nieprzyjemnie. Jego całe ciało pokrywają, jak on to nazywa, 'księżycowe blizny'. Każda z nich świeci, jednak nie odkrył jeszcze reguły, kiedy i w jakich okolicznościach. Wie tylko, że gdy się obudzi, tylko pewna część świeci i utrzymuje się to przez cały dzień. Blizny zapalają się i gasną tylko kiedy jest na wpół lub nieświadomy, czyli podczas snu, albo omdlenia. Na pyszczku basiora jednak prawie zawsze można dojrzeć chociażby kropeczkę. Zauważył, że ilość zapalonych migotek warunkuje jego humor danego dnia.
Żywioł: Natura, Mrok
Moce: Eliś ma kilka mocy, których jeszcze dobrze nie opanował, ale wychodzi mu to coraz lepiej. Przede wszystkim zna on nazwę i zastosowanie każdej rośliny. Potrafi rozpoznać dosłownie każdy kwiatek czy ździebełko trawy i zrobić z niego to, czego akurat potrzebuje, czyli jest chodzącą, roślinną encyklopedią. Oprócz tego, umie przyspieszyć gojenie się ran, czy uzupełniać energię u siebie lub innych, co wiąże się z późniejszymi zawrotami głowy, ale do tej pory nie były one zbyt duże, więc nie przejmuje się nimi zbytnio. Oprócz tego basior potrafi wtopić się w cień i w nocy pozostać niezauważalnym, oczywiście, o ile żadna z jego 'gwiezdnych blizn' nie da się akurat we znaki, co zdarza się na prawdę rzadko. Nasza kochana Jagódka potrafi także przyspieszyć wzrost małych roślin. Umie też kontrolować jasność na małej przestrzeni, także jeśli w jego obecności nagle zgaśnie ci światło w jaskini, to najpewniej padłeś ofiarą psikusa.
Zainteresowania: Lenka od zawsze interesował się różnego rodzaju ranami, pewnie to dlatego, że jego ojciec, gdy wpadał w kłopoty, co chwilę obrywał — bardziej lub mniej, więc Eli czuł się zobowiązany mu pomagać, szczególnie że nie mogła się nim zajmować jego mama. Potem jakoś przerodziło się to w pasję... Okazało się, że jedna z jego mocy wspiera jego zainteresowanie... Postanowił powiązać z tym swoją przyszłość. Lubi też latać i może, co jakiś czas, ingerować w życie prywatne pacjentów, chociaż wie, że nie powinien. Cóż, urodził się ciekawski, nie jego wina. Interesuje się też innymi drobnostkami, ale to nie ważne szczególiki~
Marzenie: Znaleźć miłość i... zostać głównym medykiem. Może też chce kiedyś wrócić na stare śmieci, ale to bardziej niewinna zachcianka
Zauroczenie: To strasznie głupie uczucie... ale w Elim objawia się dość często.
Przyjaciele: Ma nadzieje nawiązać w tej watasze mnóstwo dobrych przyjaźni i znajomości!
Rodzina: Młodszy brat — Leo, został w poprzedniej watasze wraz z ojcem — Aidenem; Mama - Jasmine — Jest daleko, daleko stąd. Porzuciła szczeniaki i męża, przez durną kłótnię. Eli prawie jej nie pamięta, ale od ojca ciągle słyszał obelgi skierowane w jej stronę, więc nie palił się do bliższego poznania matki, która tak okrutnie potraktowała jego rodzinę. Podobno jej rodzeństwo też niezbyt ją lubiło. No... może z jednym wyjątkiem. Tata twierdzi, że Jasmi była dwulicową sz- waderą.
Historia: Urodził się jako pierwszy potomek Jasmine i Aidena — kochającej się, wiernej sobie
pary wilków. Jasmi miała nadzieję na córeczkę dlatego, ku nieszczęściu nowo narodzonego szczeniaka nazwała go Eli, a ojcu malucha powiedziała, że zmieni mu imię tylko w wypadku, gdyby ich następny potomek był waderką. Po czterech miesiącach niestety urodził się basiorek, który zyskał już normalne imię — Leoś — a El niestety został z damskim imieniem. Starał się sobie tłumaczyć, że Eli pochodzi od na przykład Eliasza, ale tata i tak dogryzał mu i nazywał go jeszcze bardziej dziewczęco — Elenką lub Lenką — a z natury uległy Blue przystał na to i dzisiaj czasami nawet przedstawia się jako Lenka. Wróćmy jednak jeszcze na chwilkę do młodości Eliego. Jego rodzice z czasem zaczęli się kłócić, maluch nawet nie wiedział o co, i już miesiąc po narodzinach Leosia jego matka zostawiła rodzinę i obecnie nikt nie wie, co się z nią dzieje. Szczeniak nasłuchał się wiele złego o swojej mamie, przez co przepłakał niejedną noc, bo mimo wszystko kochał ją, ale w końcu poradził sobie z niechęcią ojca do żony. Niebawem, około pierwszego roku życia samczyka, zauważył on jasne, niebieskie, świecące plamki na swoim ciele. U nikogo innego z najbliższej rodziny się nie pokazywały. Tata powiedział mu, że może ma to po jakimś kimś od strony matki, a on przestał pytać. Przestało go to interesować i pogodził się z tym, bo wiedział, że tata nie powie mu Kiedyś przez przypadek w szkole został pomylony z waderą i nazwany Gwiazdeczką, co nie oszczędziło mu upokorzenia wśród rówieśników. Tak jest, Blueberry nie był zbyt lubiany. Szczególnie że nie odkrył swoich mocy tak szybko, jak jego rówieśnicy, a szkolni żartownisie śmiali się z niego, a jako iż w większości zadawał się z waderami, przezywano go 'niepozornym waderzątkiem'. Oczywiście liga jego szkolnych koleżanek od razu stawała w jego obronie, co czyniło go w oczach kolegów jeszcze bardziej niemęskim, ale przyjaciółki zyskiwały w jego oczach. Zakochał się kilka razy, ale i tak nic z tego nie było. Pomińmy już nieciekawe kilka miesięcy i szczenięce miłostki. Po okresie szkolnym Aiden zaczął się pakować w kłopoty, bo bez wadery i z dwoma szczeniakami na utrzymaniu nie mógł żądać większych racji żywieniowych niż dla jednej osoby. Może to głupie, ale tak to właśnie wyglądało w jego watasze. Doszło do tego, że ojciec Eliego i Leo musiał walczyć o jedzenie lub sam polować, co również było zakazane przez Watahowe Prawo Wspólności. Jako najstarszy syn Aidena, Lenka opiekował się swoim bratem (któremu się to zbytnio nie podobało), a od medyka podpatrywał, jak zajmować się poszkodowanymi na polowaniach i dzięki temu opatrywał ojca po walkach. Basior wielokrotnie przepraszał za to szczeniaka, jednak on nie chciał o tym słuchać. Przeprosiny były zbędne, bo samczyk i tak nie miał mu za złe kłopotów. Wiedział, że tata bardzo go kocha i zrobi dla niego wszystko. W każdym razie podczas zajmowania się rannym ojcem obudziła się w nim pasja do leczenia i zaczęły kiełkować moce. Wilczek był z nich naprawdę dumny, chociaż nie umiał się do końca z nimi obchodzić. Znów omińmy kilka nieważnych drobnostek. Blue dorósł, więc zapragnął pójść na swoje, a tatuś nie mógł mu tego zabronić. Po łzawej scence i przydługich pożegnaniach z rodziną i ogólnie watahą, dorosły już basior postawił pierwszy krok w nowym życiu. Tylko pytanie — czy będzie ono lepsze, czy gorsze?
Inne zdjęcia: 1
Autor: K~annoying - howrse
~*~
Autorem obrazka jest właścicielka wilka, zakaz kopiowania!
[Noks – tak zwracali się do niego bracia i przyjaciele. Woli jednak, aby zwyczajni znajomi nazywali go pełnym imieniem.]
Wiek: 4 lata
Data urodzenia: 13 grudnia
Płeć: basior
Orientacja: heteroseksualny
Stanowisko: chirurg
Opis osobowości: Pozorna oaza spokoju na czterech łapach z idealistycznym podejściem do życia? Spotkałeś Nokturn. Wilk ten – zdystansowany i skryty – przy innych zawsze zasłania się maską opanowania, skrywając emocje i wewnętrzny niepokój. Stara się łagodzić konflikty i unikać kłótni, a jego niechęć do rozlewu krwi jest tak duża, że znalazł się na granicy przejścia na wegetarianizm. Cechuje go niezwykła wręcz empatia i wrażliwość, przez co traktuje wszystko osobiście. Często ma problem z oderwaniem się od negatywnych emocji i samokrytycznych myśli, w towarzystwie czuje się obserwowany i oceniany, a wszelki przejaw krytyki bardzo przeżywa. Nie czuje się komfortowo w grupach i sytuacjach, gdy dociera do niego zbyt wiele bodźców. Potrzebuje dużej ilości czasu w samotności, kiedy może się wyciszyć i uspokoić myśli. Ratunkiem i oderwaniem od rzeczywistości stała się dla niego muzyka – i tutaj właśnie możemy przejść do pozytywniejszych stron jego charakteru.
Chęć do tworzenia i pomysłowość sprawiły, że Nokturn ma swoim koncie kilkadziesiąt, jeśli nie więcej autorskich piosenek. Komponowanie i śpiewanie przynosi mu radość, pozwalając jakoś przetrwać w tym świecie. Chętnie podaje innym pomocną łapę, jeśli akurat nie ma paskudnego nastroju bądź nie boli go głowa; opanował też umiejętność cieszenia się szczęściem innych oraz odczuwania radości z powodu drobiazgów. Jest spostrzegawczy i z łatwością wychwytuje zmiany w otoczeniu, nawet te subtelne. Brak problemów w stawianiu się w miejscu innych pomaga mu w zrozumieniu ich posunięć i reakcji. Dobrze rozwinęła się u niego intuicja, na której podszepty często się zdaje – i nierzadko wychodzi mu to na dobre. Nie ocenia książek po okładce – wpierw stara się poznać danego osobnika (i dostrzec w nim dobro, jak to idealista), nim wyrobi sobie o nim opinię. Jest tolerancyjny i ma gdzieś, kim ktoś jest, póki zachowuje się w porządku wobec siebie i otoczenia. Pomimo wrażliwości na krytykę, czasami sam rzuca jakiś żarcik na swój temat. O innych rzadko wypowiada się negatywnie, szczególnie twarzą w twarz – wyjątki musiały naprawdę go skrzywdzić. Kieruje się własnymi zasadami, poczuciem moralności i hierarchią wartości, właśnie na ich podstawie buduje swoją lojalność.
I na koniec – najważniejsze. Chociaż Nokturn podchodzi do wszystkich po przyjacielsku, potrzeba trochę czasu, aby zaufał jakiemuś wilkowi i otworzył się przed nim. Z rozwagą dobiera swoich przyjaciół, wybierając osoby, przy których czuje się komfortowo. W relacjach zwraca uwagę na ich jakość, a nie ilość.
Opis zewnętrzny: Gęste, brązowe futro pokrywa nieco wychudzone ciało Nokturnu, wilka nieco niższego od przeciętnego basiora. Białe skarpety zdobią jego wszystkie cztery łapy, a nietypowa, lodowato błękitna barwa tęczówek nadaje spojrzeniu wilka przenikliwości. Jest rozpoznawalny z daleka dzięki pokrytej bliznami, nieco krzywej tylnej łapie, ograniczającej jego sprawność ruchową.
Żywioł: dźwięk, umysł
Moce:
• Audiokineza – Nokturn z dumą może stwierdzić, że potrafi panować nad dźwiękiem. Zakres tej umiejętności jest dość szeroki. Przykładowo, Noks umie dostosowywać dźwięki otoczenia do własnych potrzeb, tworząc w ten sposób podkład do piosenki. Może użyć tej mocy również do obrony, wytwarzając złowróżbne szepty bądź odcinając przeciwnika od jakichkolwiek odgłosów – innymi słowy sprawiając, że ogłuchnie na jakiś czas. Ku swojemu niezadowoleniu, sam nie potrafi pozbawić się słuchu.
• Hipnoza – Nokturn jest w stanie wpływać na innych za pomocą swojego głosu. Nadal nie panuje całkowicie nad tą mocą, z czego czasami wynikają niezbyt przyjemne rzeczy.
• Nokturn właściwie od urodzenia charakteryzuje odporność na czytanie w myślach, większość iluzji i większość prób manipulacji jego umysłem. Odparcie mentalnego ataku kończy się zwykle bólem głowy.
Zainteresowania: Poza dość oczywistym zainteresowaniem medycyną i ziołolecznictwem, Nokturn uwielbia śpiewać. Zwykle robi to, gdy jest sam, jednakże łatwo jest usłyszeć go nucącego pod nosem. Uwielbia też pisać piosenki i komponować do nich muzykę. Opanował kilka języków i dalej rozwija się w tym kierunku. Chętnie przebywa nad wodą, lubi niezapominajki i gwieździste noce, a śnieg zawsze wywołuje uśmiech na jego pysku.
Marzenie: Pragnienia Nokturnu? Wykorzystywanie swoich umiejętności do pomocy innym, odnalezienie pokrewnej duszy i źródła szczęścia. Ma również jedno wielkie, nieco ironiczne marzenie, o którym dotąd słyszało jedynie jego dwoje przyjaciół – Noks chciałby wystąpić kiedyś na koncercie.
Zauroczenie: Na razie nikt nie wpadł Nokturnowi w oko. Należy on raczej do wilków, które zakochują się dopiero po dłuższej znajomości.
Przyjaciele: W tej watasze nie posiada jeszcze nikogo takiego.
Rodzina:
• matka Chanson
• ojciec Malcolm
• bracia Cantus i Menuet
Historia: Historia Nokturnu to zwyczajna opowieść pisana przez życie, pełna blasków i cieni. Jako szczeniak Noks był niezwykle nieśmiały, jednakże udało mu się znaleźć przyjaciela imieniem Hades. Oba szczeniaki spędzały ze sobą całe dnie, aż do pewnej pamiętnej nocy, gdy obaj mieli niecałe dwa lata. Nad terenami ich watahy dość niespodziewanie rozpętała się olbrzymia burza i wichura. Pech chciał, że Nokturn i Hades przebywali akurat poza domem. Gdy młode basiory pędziły do domu, chcąc jak najszybciej schować się przed szalejącą pogodą, zwaliło się na nich drzewo. Nokturn wyszedł z wypadku z połamaną w kilku miejscach tylną łapą, jednakże Hades nie miał nawet tyle szczęścia.
Brak przyjaciela i sprawnej łapy przytłoczył Nokturn, sprawiając, że wilk czuł się zagubiony, bez swojego miejsca na tym świecie. Młody basior stał się płochliwy i nerwowy, a ukojenie znalazł dopiero w zacisznej jaskini głównego medyka watahy. Wkrótce zaczął uczyć się, jak opatrywać rany, leczyć choroby i zajmować się nowonarodzonymi szczeniętami. Minął rok, a Noks wyszedł na prostą, odzyskując dawny entuzjazm i poczucie szczęścia oraz zyskując lekarskie umiejętności.
A potem się zakochał. Eadlyn, piękną wilczycę o kremowym futrze, poznał lepiej niedługo po swoim wypadku. Zaprzyjaźnili się, a Nokturn, na swoje nieszczęście, po pewnym czasie zaczął czuć do wadery coś więcej. Nim jednak zdobył się na wyznanie swojego uczucia, Eadlyn znalazła sobie partnera. Nokturn wiedział, że teraz przyjaciółka nie będzie miała dla niego już tyle czasu. Opuścił swoją watahę tuż po jej ślubie, pragnąc znaleźć miejsce, gdzie będzie mu dane wykorzystać swoje umiejętności i może, kto wie, spełnić swoje marzenia.
Po trzech miesiącach wędrówki napotkał rozwijające się stado Laurentis i postanowił dołączyć.
Inne zdjęcia: ---
Autor: Heroica - howrse
~*~

[Właściwie bez różnicy mu jak inni go nazywają.]
Wiek: 5 lat
Data urodzenia: 16 listopada
Płeć: Basior
Orientacja: Biseksualny
Stanowisko: Obrońca
Opis osobowości: Na pierwszy rzut oka Kaze jest sympatycznym i towarzyskim wilkiem. I właściwie nie jest to tak do końca dalekie od prawdy. Basior ten jest miły i często chętny do pomocy nawet w najdrobniejszej sprawie. Zwykle spełnia prośby innych, bez choćby zawahania o ile te nie odbijają się na nim jakoś szczególnie negatywnie. Potrafi postawić siebie przed innymi, ale zdaje sobie sprawę, że wszystko ma swoje granice. Kaze lubi rozmawiać, choćby o głupotach. Nie przeszkadza mu jednocześnie spędzenie czasu w ciszy lub nawet samemu, każdy musi bowiem czasem naładować baterie. Samiec dość łatwo ekscytuje się nowymi rzeczami, zwyczajnie ciekawi go świat i to, czego jeszcze można się o nim dowiedzieć lub zobaczyć. Choć wilk potrafi spędzić godziny na rozmowie z kimś, to rzadko mówi o sobie. Wynika to z pewnego wydarzenia, jakie miało miejsce w przeszłości, które nie pozwala mu do końca zaufać innym. Pomimo tego dość ekstrawertycznego charakteru nie jest jakoś szczególnie nachalny, rozumie i akceptuje to, że ktoś może zwyczajnie nie chcieć z nim rozmawiać czy też spędzać czasu. Czasem nie zastanawia się nad tym, co mówi i wypowiada wszystko, co mu ślina na język przyniesie, z tego powodu niektórzy czasem biorą go za głupca. Zdarza mu się też czasem mówić do siebie, nawet w obecności innych. Kaze bywa też nieco przewrażliwiony na punkcie swojego futra. Lubi, gdy jest ono czyste i czuje się dość niekomfortowo, gdy jest inaczej. Samiec z reguły unika wszystkiego, co mogłoby wybrudzić jego sierść, a największą karą prawdopodobnie byłby dla niego przymus wykąpania się w błocie lub czymś podobnym.
Opis zewnętrzny: Basior średniego wzrostu i dość przeciętnej budowy. Pod tym względem nie wyróżnia się jakoś szczególnie na tle innych. Wilk wyróżnia się natomiast dość silnymi mięśniami skrzydeł, w przypadku obu par. Wynika to głównie z tego, że Kaze sporą część czasu spędza w powietrzu. Futro basiora jest miękkie w dotyku a przy tym dość krótkie, nie licząc oczywiście nieco dłuższej sierści na karku oraz puchatego ogona. Basior jest w przeważającej części biały, wyjątek stanowią tu uszy oraz wierzchnia powierzchnia skrzydeł w kolorze beżowym. Oczy basiora mają barwę błękitną.
Żywioł: Powietrze
Moce:
~ Potrafi wywoływać tornada.
~ Może wytworzyć wiaterek, który jest w stanie natychmiastowo pomóc w gojeniu się ran. (Nie działa w przypadku poważnych obrażeń wewnętrznych.)
Zainteresowania: Kaze uwielbia spędzać czas, latając. Nie tylko ze względu na uczucie wolności, jakie mu to daje, ale także ze względu na to, co dzięki temu jest w stanie zobaczyć. Choć zwykle basior jest dość aktywny, to lubi też spędzać czas na wylegiwaniu się w promieniach słońca.
Marzenie: Właściwie to nic wielkiego, dla niego samego ma to jednak wielkie znaczenie. Chciałby po prostu się wpasować. Wie, że nie ma sposobu, aby przypodobać się wszystkim, ale chciałby, chociaż mieć grupkę najbliższych przyjaciół.
Zauroczenie: Nope
Przyjaciele: Nie zna nikogo na tyle dobrze aby móc nazwać go przyjacielem.
Rodzina: Można by długo wymieniać. Jedyna istotną sprawą zdaje się jednak to, że oboje jego rodziców nie żyje. Jeden ze starszych braci także dokończył swego żywota, reszta rozeszła się po świecie. Jedynymi wartymi wyróżnienia członkami jego rodziny jest starszy brat Mike oraz siostra bliźniaczka Sunny.
Historia: Już od momentu narodzin Kaze i Sunny byli bardzo blisko siebie jak to bliźniaki. Byli niemal nierozłączni a do tego bardzo do siebie podobni. Rodzeństwo już od samego początku odstawało nieco na tle watahy. Nie było tam bowiem wielu wilków ze skrzydłami, a bliźniaki były pierwszymi narodzonymi z nimi szczeniętami, jakie kiedykolwiek widziała wataha. Nie przeszkodziło to jednak wilczkom w zaprzyjaźnieniu się z rówieśnikami. No, a przynajmniej tak się na początku wydawało. Sytuacja zmieniła się niemal diametralnie, gdy szczeniaki skończyły 8 miesięcy. W tym bowiem wieku u Kaze zaczęła wyrastać druga para skrzydeł. Wielu z jego tak zwanych "przyjaciół" zaczęło na niego krzywo patrzeć i zwyczajnie się od niego odwrócili. Na szczęście szczeniak wciąż miał swoją siostrę oraz resztę rodziny. Po pierwszych kryzysach życie młodego basiora wróciło mniej więcej do normy. No może poza tym, że nie zadawał się już z większością znajomych z dzieciństwa. Gdy samiec skończył jakieś 3 lata, poznał nowego wilka, spoza watahy. Ten zdawał się nie zwracać uwagi na jego odmienność i chętnie spędzał czas z Kaze. Samiec po raz kolejny uwierzył, że może mieć prawdziwego przyjaciela. Niestety, po jakiejś półrocznej znajomości okazało się, że nowy wilk był szpiegiem. Zadawał się z Kaze tylko po to, by uzyskać jak najwięcej informacji a tym samym zyskać przewagę podczas ataku. Ataku, w którym zginęli oboje z rodziców Kaze. Rodzeństwo wspólnie zdecydowało, że to najwyższy czas, aby każde z nich znalazło sobie własne miejsce. Rozstanie ze swoją bliźniaczką nie było dla wilka łatwe, dawało mu jednak też szansę na nowy początek. Basior wyruszył więc przed siebie. Wędrówka dała mu możliwość doświadczenia niesamowitej liczby rzeczy. Czegoś, czego nigdy by nie zrobił lub zobaczył, gdyby został w starym domu. Po około półtorarocznej podróży Kaze zapragnął jednak odpocząć. Przestał gnać przed siebie i zaczął szukać watahy, w której mógłby zostać. Nowego miejsca, które mógłby nazwać domem i wilki, które mógłby nazwać przyjaciółmi. Wtedy właśnie los postawił na jego drodze Watahę Kresu.
Inne zdjęcia: -
Autor: anako (howrse/doggi)
~*~

[Blueberry, Blue, Elenka, Lenka, Eliś, El, Eliaszek (rzadziej)]
Wiek: 2 lata
Data urodzenia: 29 lutego
Płeć: Basior
Orientacja: Nigdy nie zakochał się w basiorze. Raczej Hetero
Stanowisko: Pediatra
Opis osobowości: Blue jest typem rozgadanego myśliciela. A może raczej śmiałego? W każdym razie jest otwarty. Rzadko kiedy cię okłamie, a kontakty z innymi wilkami sprawiają mu nie lada przyjemność. Uwielbia wymieniać opinie z innymi i słuchać o nich, o ich życiu... Nie obraź się, jeśli ci przerwie. Zapewne zaraz cię za to przeprosi, a po pierwszym wtrąceniu będziesz miał spokój do co najmniej miesiąca, bo ta futrzana kulka będzie się pilnować, żeby nie sprawić ci nieprzyjemności. Nauczył się zaczepiać mało rozmowne, czy też zwyczajnie nieśmiałe szczeniaki i spędzać z nimi czas, w ten sposób zyskiwał ich sympatię, postanowił stosować to także wśród dorosłych. El dopasuje się do ciebie i tego, co ty chcesz robić. Mimo że ta gaduła ciągle coś opowiada, to rzadko kiedy zdobędzie się na totalną szczerość. Możesz podbijać do niego z problemami i nie raz uzyskać rozwiązanie, ale nie zagwarantuję ci, że on także nie ma jakichś zmartwień a nawet, jeśli ma, to raczej nie da tego po sobie poznać. Jest ufny i cierpliwy, potrafi się dogadać z praktycznie każdym szczeniakiem. Oh, i kochliwy z niego wilczek! Ma ogromne serduszko i znajdzie się w nim miejsce dla wielu osób, chociaż w najmniej odpowiednim momencie, zwykle dopadają go wątpliwości. Martwi się, że jego miłość może wyglądać jak ta jego rodziców. Hm... Kiedy jest wesoły to się uśmiecha i bez tej wykrzywionej w akcie szczęścia mordeczki będziesz mógł zobaczyć go na prawdę nieczęsto. Chyba że akurat się zamyśli, ale wtedy go nie zobaczysz. Po prostu się schowa, wtopi w cień. Niestety, jak każdy, Elenka odczuwa też smutek i złość. Będzie starał się wtedy trzymać na sporą odległość, bo w złym humorze potrafi być bardzo nieprzyjemny.
Opis zewnętrzny: Eli jest przeciętnego wzrostu i wagi (no, może trochę wysoki jest, ale nie jakoś bardzo), czarnym basiorem ze skrzydłami. Posiada on bardzo jasne, niebieskie, świecące oczy, które, w zależności od jego nastroju, emanują ciepłem i miłością, bądź przenikliwym chłodem, od którego robi się nieprzyjemnie. Jego całe ciało pokrywają, jak on to nazywa, 'księżycowe blizny'. Każda z nich świeci, jednak nie odkrył jeszcze reguły, kiedy i w jakich okolicznościach. Wie tylko, że gdy się obudzi, tylko pewna część świeci i utrzymuje się to przez cały dzień. Blizny zapalają się i gasną tylko kiedy jest na wpół lub nieświadomy, czyli podczas snu, albo omdlenia. Na pyszczku basiora jednak prawie zawsze można dojrzeć chociażby kropeczkę. Zauważył, że ilość zapalonych migotek warunkuje jego humor danego dnia.
Żywioł: Natura, Mrok
Moce: Eliś ma kilka mocy, których jeszcze dobrze nie opanował, ale wychodzi mu to coraz lepiej. Przede wszystkim zna on nazwę i zastosowanie każdej rośliny. Potrafi rozpoznać dosłownie każdy kwiatek czy ździebełko trawy i zrobić z niego to, czego akurat potrzebuje, czyli jest chodzącą, roślinną encyklopedią. Oprócz tego, umie przyspieszyć gojenie się ran, czy uzupełniać energię u siebie lub innych, co wiąże się z późniejszymi zawrotami głowy, ale do tej pory nie były one zbyt duże, więc nie przejmuje się nimi zbytnio. Oprócz tego basior potrafi wtopić się w cień i w nocy pozostać niezauważalnym, oczywiście, o ile żadna z jego 'gwiezdnych blizn' nie da się akurat we znaki, co zdarza się na prawdę rzadko. Nasza kochana Jagódka potrafi także przyspieszyć wzrost małych roślin. Umie też kontrolować jasność na małej przestrzeni, także jeśli w jego obecności nagle zgaśnie ci światło w jaskini, to najpewniej padłeś ofiarą psikusa.
Zainteresowania: Lenka od zawsze interesował się różnego rodzaju ranami, pewnie to dlatego, że jego ojciec, gdy wpadał w kłopoty, co chwilę obrywał — bardziej lub mniej, więc Eli czuł się zobowiązany mu pomagać, szczególnie że nie mogła się nim zajmować jego mama. Potem jakoś przerodziło się to w pasję... Okazało się, że jedna z jego mocy wspiera jego zainteresowanie... Postanowił powiązać z tym swoją przyszłość. Lubi też latać i może, co jakiś czas, ingerować w życie prywatne pacjentów, chociaż wie, że nie powinien. Cóż, urodził się ciekawski, nie jego wina. Interesuje się też innymi drobnostkami, ale to nie ważne szczególiki~
Marzenie: Znaleźć miłość i... zostać głównym medykiem. Może też chce kiedyś wrócić na stare śmieci, ale to bardziej niewinna zachcianka
Zauroczenie: To strasznie głupie uczucie... ale w Elim objawia się dość często.
Przyjaciele: Ma nadzieje nawiązać w tej watasze mnóstwo dobrych przyjaźni i znajomości!
Rodzina: Młodszy brat — Leo, został w poprzedniej watasze wraz z ojcem — Aidenem; Mama - Jasmine — Jest daleko, daleko stąd. Porzuciła szczeniaki i męża, przez durną kłótnię. Eli prawie jej nie pamięta, ale od ojca ciągle słyszał obelgi skierowane w jej stronę, więc nie palił się do bliższego poznania matki, która tak okrutnie potraktowała jego rodzinę. Podobno jej rodzeństwo też niezbyt ją lubiło. No... może z jednym wyjątkiem. Tata twierdzi, że Jasmi była dwulicową sz- waderą.
Historia: Urodził się jako pierwszy potomek Jasmine i Aidena — kochającej się, wiernej sobie
pary wilków. Jasmi miała nadzieję na córeczkę dlatego, ku nieszczęściu nowo narodzonego szczeniaka nazwała go Eli, a ojcu malucha powiedziała, że zmieni mu imię tylko w wypadku, gdyby ich następny potomek był waderką. Po czterech miesiącach niestety urodził się basiorek, który zyskał już normalne imię — Leoś — a El niestety został z damskim imieniem. Starał się sobie tłumaczyć, że Eli pochodzi od na przykład Eliasza, ale tata i tak dogryzał mu i nazywał go jeszcze bardziej dziewczęco — Elenką lub Lenką — a z natury uległy Blue przystał na to i dzisiaj czasami nawet przedstawia się jako Lenka. Wróćmy jednak jeszcze na chwilkę do młodości Eliego. Jego rodzice z czasem zaczęli się kłócić, maluch nawet nie wiedział o co, i już miesiąc po narodzinach Leosia jego matka zostawiła rodzinę i obecnie nikt nie wie, co się z nią dzieje. Szczeniak nasłuchał się wiele złego o swojej mamie, przez co przepłakał niejedną noc, bo mimo wszystko kochał ją, ale w końcu poradził sobie z niechęcią ojca do żony. Niebawem, około pierwszego roku życia samczyka, zauważył on jasne, niebieskie, świecące plamki na swoim ciele. U nikogo innego z najbliższej rodziny się nie pokazywały. Tata powiedział mu, że może ma to po jakimś kimś od strony matki, a on przestał pytać. Przestało go to interesować i pogodził się z tym, bo wiedział, że tata nie powie mu Kiedyś przez przypadek w szkole został pomylony z waderą i nazwany Gwiazdeczką, co nie oszczędziło mu upokorzenia wśród rówieśników. Tak jest, Blueberry nie był zbyt lubiany. Szczególnie że nie odkrył swoich mocy tak szybko, jak jego rówieśnicy, a szkolni żartownisie śmiali się z niego, a jako iż w większości zadawał się z waderami, przezywano go 'niepozornym waderzątkiem'. Oczywiście liga jego szkolnych koleżanek od razu stawała w jego obronie, co czyniło go w oczach kolegów jeszcze bardziej niemęskim, ale przyjaciółki zyskiwały w jego oczach. Zakochał się kilka razy, ale i tak nic z tego nie było. Pomińmy już nieciekawe kilka miesięcy i szczenięce miłostki. Po okresie szkolnym Aiden zaczął się pakować w kłopoty, bo bez wadery i z dwoma szczeniakami na utrzymaniu nie mógł żądać większych racji żywieniowych niż dla jednej osoby. Może to głupie, ale tak to właśnie wyglądało w jego watasze. Doszło do tego, że ojciec Eliego i Leo musiał walczyć o jedzenie lub sam polować, co również było zakazane przez Watahowe Prawo Wspólności. Jako najstarszy syn Aidena, Lenka opiekował się swoim bratem (któremu się to zbytnio nie podobało), a od medyka podpatrywał, jak zajmować się poszkodowanymi na polowaniach i dzięki temu opatrywał ojca po walkach. Basior wielokrotnie przepraszał za to szczeniaka, jednak on nie chciał o tym słuchać. Przeprosiny były zbędne, bo samczyk i tak nie miał mu za złe kłopotów. Wiedział, że tata bardzo go kocha i zrobi dla niego wszystko. W każdym razie podczas zajmowania się rannym ojcem obudziła się w nim pasja do leczenia i zaczęły kiełkować moce. Wilczek był z nich naprawdę dumny, chociaż nie umiał się do końca z nimi obchodzić. Znów omińmy kilka nieważnych drobnostek. Blue dorósł, więc zapragnął pójść na swoje, a tatuś nie mógł mu tego zabronić. Po łzawej scence i przydługich pożegnaniach z rodziną i ogólnie watahą, dorosły już basior postawił pierwszy krok w nowym życiu. Tylko pytanie — czy będzie ono lepsze, czy gorsze?
Inne zdjęcia: 1
Autor: K~annoying - howrse



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz