***
Wadera, która w wysokiej trawie właśnie podchodziła pasącego się jelenia, zamarła w pół kroku na jego widok. Chwilę później mknęła już co sił w łapach stronę brzegu. Zwierzyna oczywiście uciekła, zaalarmowana nagłym poruszeniem, jednak wilczyca nie dbała teraz o to.
Niemal ślizgiem wyhamowała tuż przy granicy wody i lądu, po czym przebiegła kilkanaście metrów w dół rzeki, by dotrzeć do spływającego z nurtem topielca. Gdy była już przy nim, wyciągnęła szyję i z całej siły chwyciła go za kark, z niemałym wysiłkiem holując do brzegu.
Zdyszana, spojrzała na ciało z niepokojem. Czy było już za późno?
Basior leżał w bezruchu; zaczęła uciskać jego klatkę piersiową, by pomóc mu oddychać. Traciła już nadzieję, gdy wilk nagle zakaszlał, wypluwając wodę, i powoli wciągnął do płuc powietrze. A więc będzie żył.
***
Podniosłem się, z czego moje ciało nie było zadowolone - ale miałem teraz inne rzeczy na głowie, niż przejmowanie się takimi bzdetami, jak objawy wskazujące na hipotermię. Przeszedłem pomieszczenie w kilkunastu chwiejnych krokach. Rozbolała mnie głowa, ale wyjrzałem na zewnątrz.
Widok zapierał dech w piersiach. Była wiosna! Tak dawno jej nie widziałem!
Nie miałem sił zastanawiać się nad tym, gdzie podziała się zima, której doświadczyłem ostatnio. Prawdę mówiąc, nie miałem siły na nic. Oparłem się o ścianę, biorąc głębokie wdechy. Może teraz umrę? Szkoda by było, kiedy właśnie zobaczyłem jedną z moich ulubionych pór roku, ale może po śmierci trafię na jeszcze piękniejszy krajobraz?
Kto wie. Myślę, że warto wierzyć - jeżeli nie trafię na nic, to nie będę się miał jak przejmować tym, że byłem w błędzie, prawda? Chyba... chyba tak...
Jak przez mgłę dostrzegłem zmierzającą w moją stronę sylwetkę wilka. A może to tylko kolejny cień? Nie wiem...
- Witaj - wykrztusiłem z uśmiechem, w nagłym przypływie niemocy niemal padając na ziemię. Nie uchodziło wątpliwości, że nie miałem się najlepiej.
<Ktoś?>
Zaklepuję :3
OdpowiedzUsuńAnima Mea