piątek, 4 stycznia 2019

Od Lucy CD Laurentis

Bez namysłu zaczęłam biec za waderą, i obie schowałyśmy się za sporą skałą. Nie wiedziałam o co chodzi, ani co tam jest. Z jednej strony ciekawość zżerała mnie od środka, ale z drugiej panicznie się tego bałam. Moje ciało trzęsło się, i nie był to powód chłodnej nocy.
- Co to? - zapytałam tak cicho, że nie byłam pewna, czy wadera mnie usłyszała
- Coś, z czym nie chcesz się spotkać. - wyszeptała ostrożnie, cały czas wyglądając zza skały.
Moje ciało przeszedł dreszcz. Laurentis miała rację - nie chciałam tego spotkać. Podziwiałam waderę, że w takiej sytuacji potrafi zachować się tak rozsądnie, w przeciwieństwie do mnie.
- Musimy tu przeczekać. - powiedziała. - Nie chcemy się narażać.
Siedziałam cicho, a w mojej głowie zaczęły rodzić się różne scenariusze, jak to może być, gdy owa postać nas znajdzie. Czy rozszarpałby nas na kawałki? Połkną w całości? Nie chciałam o tym myśleć, więc wyparłam te myśli ze swojej głowy.
W głębi mojego serca błagałam, aby to coś już sobie poszło.
Zauważyłam, że od jakiegoś czasu wadera się po troszkę wychyla, jakby chcąc sprawdzić, jak ma się sytuacja.
- Chyba możemy iść. - stwierdziła wilczyca
Wciąż ostrożnie, ruszyłyśmy przed siebie, stopniowo wynurzając się z jaskini. Rzeczywiście, po bestii nie było ani śladu. Westchnęłam z ulgą.
- I tak musisz być teraz ostrożna. - powiedziała poważnie. - Ten gatunek nie zmienia tak szybko miejsca swojego pobytu. Wciąż może być gdzieś w pobliżu. - dokończyła ostrożnie się oglądając dookoła. - Uważam, że dziś powinnyśmy zasnąć w jednej jaskini. Tak dla bezpieczeństwa.
Spojrzałam na waderę, nie do końca zadowolona tą propozycją, ale ona miała rację, teraz lepiej trzymać się razem. Przyznając jej prawdę, pokiwałam głową.
Wadera kiwnęła łbem, tym samym dając znak, aby szła za nią. Ruszyłyśmy z powrotem do jej jaskini, przez którą zostałam poprowadzona, aż nie znalazłyśmy się w niewielkim pomieszczeniu z dwoma wyjściami.
- To jest coś, jak mój prywatny schron. - wyjaśniła. - Jeśli coś do nas przyjdzie z którejś strony, zawsze mamy drogę ucieczki.
Wadera po tych słowach położyła się na posadce wyłożonej sianem i zamknęła oczy. To chyba oznaczało, że chce iść spać. Nie zadając zbędnych pytań, położyłam się na drugim końcu pomieszczenia i po chwili również zasnęłam.

<Laurentis?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz