- Cześć, jestem Kaze, a Ty?
- Mea, Anima Mea - mruknęłam. Mój obiadek i święty spokój, poszedł się gonić.
Zapadła niezręczna cisza. Jakoś nie miałam ochoty na rozmowę. Kaze jakby to wyczuł i chrząknął. Po chwili zaczął dalej coś mówić.
- To... też należysz do Watahy Kresu, prawda?
- Mhm. - odburknęłam. Spojrzałam na Kazea. Wyglądał na zakłopotanego i smutnego. Uniosłam brew zdziwiona. Potrząsnęłam łbem. Gdyby była tu Erit, to ona by się zajęła rozmową... No nic, biedny Kaze nadal czekał, więc rzekłam.
- Chodź za mną. Pokażę ci... tereny. - zająknęłam się. Ewidentnie nie umiem w rozmowy. Ruszyłam przed siebie, nie patrząc na basiora. Po chwili usłyszałam, że idzie za mną. Szliśmy, gdy w końcu Kaze zrównał się ze mną. Próbował jakoś rozpocząć rozmowę, ale za każdym razem kończyło się to klęską, więc odpuścił na pewien czas. W między czasie ukradkiem się mu przyglądałam. Jego kremowe skrzydła przyciągały wzrok a matowe futerko wyglądało na nieskazitelnie czyste. I oczy, błękitne oczy, w których mogłabym się utopić... Kichnęłam. Kaze się zaśmiał.
- Na zdrowie - powiedział i uśmiechnął się. Uf, chyba mi przeszło. Nie przepadam za tym uczuciem.
- Dziękuję.
Sama nie wiedziałam gdzie idę, ale łapy poniosły nas nad Wybrzeże. Z nieba zaczął padać śnieg. Płatki śniegu lekko opadały na piasek, który nie był już przyjemnie ciepły jak w lato. Morskie fale cicho rozbijały się o brzeg. Zapatrzyłam się w dal. Zupełnie zapomniałam o obecności Kazea. Z zamyślenia wyrwał mnie głośny pisk radości.
- Mea!!! - wrzasnęła uszczęśliwiona tęczowa kulka, która dowaliła prosto we mnie. - Tak długo cię szukałam! Oo, a kto to? - zapytała mnie, wskazując na Kazea.
- Kaze, to Erit, Erit, to Kaze. - odparłam.
- Uu, miło mi! - odparła i zrobiła fikołka w powietrzu.
- Mi również. - uśmiechnął się. Z zafascynowaniem oglądał Erit, która podleciała do niego i bacznie przyglądała się jego skrzydłom.
- Masz skrzydła jak ptak. I to do tego dwie pary! - ze zdziwieniem spojrzała na basiora. Uśmiechnął się i już chciał coś odpowiedzieć, gdy mu przerwałam i powiedziałam.
- Chodźmy poszukać jakiegoś kamienia na amulet. - Erit spojrzała się na mnie, jakby mnie pierwszy raz w życiu widziała, a ja wzruszyłam ramionami. Nie wiem skąd mi przyszedł taki pomysł.
- Kaze, co ty na to? - zapytała się Erit uszczęśliwiona, że w końcu coś się zacznie dziać.
Kaze? :3

